Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Get Adobe Flash player
500578
DzisiajDzisiaj122
RazemRazem500578


Sunday, 22, lipiec 2018

Projekt uchwały budżetowej na 2018 rok

15 listopada 2017 r.

Dzisiaj otrzymałam projekt uchwały budżetowej na 2018 rok oraz projekt uchwały dotyczącej wieloletniej prognozy finansowej. Powyższe dokumenty podpisane przez burmistrza przekazałam Radnym Rady Miejskiej w Blachowni.

Dalsza procedura jest następująca:

Komisje w terminie 21 dni od daty złożenia projektu odbywają posiedzenia, na których analizują projekt i sporządzają na piśmie opinie o projekcie uchwały budżetowej. Komisje sporządzają wnioski w sprawie ewentualnych zmian, które przekazują Przewodniczącemu Rady oraz Burmistrzowi Blachowni w terminie do dnia 10 grudnia roku poprzedzającego rok budżetowy. Komisja proponując wprowadzenie nowego wydatku lub zwiększenie wydatku ujętego w projekcie zobowiązana jest wskazać źródło jego finansowania.

Burmistrz Blachowni dokonuje ewentualnych autopoprawek do projektu uchwały budżetowej i kieruje projekt uchwały do Rady Miejskiej w Blachowni w celu uchwalenia.

Uchwała budżetowa powinna zostać uchwalona przed rozpoczęciem roku budżetowego, a w szczególnie uzasadnionych przypadkach - nie później niż w terminie określonym przez ustawę o finansach publicznych. Jeżeli wszystko przebiegać będzie zgodnie z planem, Radni na sesji zaplanowanej na 19 grudnia 2017r głosować będą nad przyjęciem uchwały budżetowej wraz z ewentualnymi autopoprawkami.

Projekt budżetu na przyszły rok zakłada dochody w wysokości 66 133 323,77 zł, a wydatki w wysokości 67 250 358,62 zł.

Powstały deficyt budżetowy w wysokości 1 117 034,85 zł, ma zostać pokryty przychodami pochodzącymi z kredytu.

Jak co roku największym zainteresowaniem mieszkańców cieszy się plan inwestycyjny. Na przyszły rok zaplanowano inwestycje na rekordowym poziomie, prawie 27 mln złotych. Dla przypomnienia, w przyjętym budżecie na ten rok inwestycje opiewały także na rekordowym na ówczesny czas poziomie 21 mln zł.  Niestety jak się przekonaliśmy kilka tygodni temu w tych 21 mln około 12 mln było niczym więcej jak tylko pobożnymi życzeniami. Dlatego mam nadzieję, że obecny projekt i znajdujące się w nim propozycje na przyszły rok są zaplanowane realnie, a nie tylko po to, żeby zrobić dobre wrażenie.

 

Poniżej przedstawiam Państwu

PLAN INWESTYCYJNY NA 2018 r.

 

Projekt uchwały budżetowej na rok 2018 - LINK

Projekt uchwały dotyczącej wieloletniej prognozy finansowej - LINK

Dni pamięci, dni zadumy...

1 listopada 2017 r. 

 

Na cmentarzu płomyki złote 

i groby w chryzantemach.

Ludzie przyszli tu z myślą o tych,

których już nie ma.

Wspominają drogie imiona, 

zasłaniają lampki przed wiatrem, 

dla tych bliskich wieńce zielone

i bukiety jesienne pełne kwiatów.

 

Święto Zmarłych - Helena Bechler 

 

Dobro wspólne, dobro Blachowni

30 października 2017 r.

Dobro wspólne, albo bardziej precyzując dobro Blachowni. Określenie jakże często przywoływane szczególnie w kontekście oskarżeń innych o brak współpracy. Jednak do współpracy potrzebne są co najmniej dwie strony, które mimo często dużej różnicy zdań są w stanie wypracować choćby mały kompromis. Jednak nigdy nie będzie współpracy, gdy nie ma choćby minimum dobrej woli i brak wzajemnego szacunku.

Nie przypadkowo przywołałam temat dobra wspólnego, ponieważ po raz kolejny zostałam oskarżona przez Panią burmistrz o działanie na szkodę mieszkańców. Oskarżeni zostali także inni radni. Zarzucono nam brak współpracy i chęć utrudnienia pracy burmistrzowi. Zarzucono nam kierowanie się animozjami i uprzedzeniami, a nasze działania oceniono jako destrukcyjne, złośliwe i wręcz nierozsądne. Oskarżono nas o to, że jesteśmy przeciwni inwestycjom. I to wszystko zdaniem Pani burmistrz jest wynikiem tego, że radnym nie leży na sercu dobro Gminy, ale zrobienie na złość Państwu. Tak uważa Pani burmistrz poruszona nieprzyjęciem przez Radę dwóch uchwał.

Nie wiem jaki cel ma Pani burmistrz w tym, że ponownie przedstawia mnie oraz innych radnych w złym świetle oskarżając nas o dzianie na szkodę gminy i jej mieszkańców. Ponownie jesteśmy bezpodstawnie oskarżani. Jest to o tyle niezrozumiałe, że Pani burmistrz nie zadała sobie nawet trudu, aby wyjaśnić nam radnym, konieczność dokonania tak drastycznych zmian w budżecie, który jak jeszcze niedawno twierdziła jest historycznym i rekordowym. Czy Pani burmistrz uważa, że mieszkańcy oczekują od nas, abyśmy ślepo podejmowali tak istotne decyzje? Należy pamiętać, że za decyzje dotyczące finansów gminy odpowiadamy wszyscy. Zatem żądanie od nas ślepego poparcia wszystkiego, co nam się podsunie bez słowa wyjaśnień, jest mówiąc delikatnie niegrzeczne i szkodliwe dla mieszkańców. Przecież mieszkańcy nam zaufali i powierzyli zadanie dbania o nasze finanse. Radni reprezentują mieszkańców i w ich imieniu decydują o wielu ważnych sprawach Blachowni. O jej teraźniejszości i przyszłości. W naszej gminie jest nas piętnastu i każdy ma jeden głos, który ma prawo i obowiązek spożytkować kierując się tylko i wyłącznie szeroko pojętym dobrem wspólnym. Natomiast jak z tego obowiązku każdy z nas się wywiązuje, dobrze czy źle, zdecydują wyborcy. Równie dobrze działaniem na szkodę mieszkańców można nazwać utrudnianie nam możliwości podjęcia słusznej, przemyślanej i rozsądnej decyzji.

Rada Miejska jest miejscem na dyskusje, gdzie różnice zdań są często chlebem powszednim. Wiadomo przecież, że z różnicą zdań na pewne tematy każdy z nas spotyka się niemal każdego dnia. W moim przekonaniu jest to rzecz naturalna, ponieważ każdy z nas ma inny pogląd na pewne sprawy. Zatem czy dziwić może fakt, że radni posiadają własne zdanie? Mnie osobiście to wcale nie dziwi. Zatem szufladkowanie wszystkich tych, którzy nie zgadzają się z burmistrzem jako wrogów społecznych jest niedopuszczalne. Odmienne zdanie nie jest warunkiem wystarczającym, aby oskarżyć kogokolwiek o brak dobrej woli, a tym bardziej o nie dbanie o dobro mieszkańców. Nie wszyscy mieszkańcy uważają, że zaproponowane inwestycje są jak najbardziej potrzebne i oni także mają prawo, aby ktoś ich reprezentował i nazywanie ich reprezentantów wrogami mieszkańców jest wielkim nadużyciem, które nie przystoi nikomu, a szczególnie burmistrzowi. Możemy się z kimś nie zgadzać, ale sam brak zgody nie uprawnia nas to wzajemnych oskarżeń o złe działanie. Uważam, że problem nie leży w różnicy zdań, ale w sposobie przekazu i prowadzenia dyskusji. Tam gdzie jest szacunek i zrozumienie, że każdy ma prawo do własnego zdania tam jest miejsce na kompromis lub uszanowanie innego zdania. Jednak brak kompromisu nie oznacza, że wydarzyło się coś złego, niedobrego czy szkodliwego. Nie przypadkowo każdy z nas radnych ma jeden głos, a o wszystkim decyduje większość. Na tym polega demokracja.

Ostatnie trzy lata pokazały, że obrany kierunek oraz nasza wspólna praca przynoszą pozytywne efekty. Opracowanie wielu dokumentów strategicznych przy współpracy mieszkańców, aplikowanie o fundusze europejskie na różne projekty, w tym zakończone sukcesem pozyskanie pieniędzy na oczyszczenie zalewu są dobrym prognostykiem na przyszłość. W przyszłym roku rozpoczniemy budowę węzła przesiadkowego, zrewitalizujemy centrum i niewykluczone, że uda się pozyskać fundusze na zieleń miejską. Wprowadziliśmy budżet obywatelski. Nie jest jednak powiedziane, że wszystko jest super i wszystkie inwestycje są potrzebne tylko dlatego, że można uzyskać dotacje.

Mając także w pamięci ilość błędów, niedociągnięć, liczne przypadki braku nadzoru nad różnego rodzaju przedsięwzięciami, podejrzaną i mało transparentną politykę kadrową, brak transparentności w niektórych wydatkach nie dość, że nie zwalnia mnie, ani innych radnych z kontroli działań, ale wręcz zobowiązuje, abyśmy baczniej przyglądali się wszystkiemu co jest nam prezentowane do akceptacji. Dla dobra mieszkańców. Dobra szeroko pojętego. Bo za to dobro odpowiadamy wszyscy.

Nie jestem wielbłądem

25 października 2017 r.

Znalazłam się w niezwykle niekomfortowej sytuacji, ponieważ zmuszona jestem odnieść się publicznie, poprzez stronę internetową do słów radnego Marka Kułakowskiego, który nie wiedzieć czemu wypisuje rzeczy nieprawdziwe odnosząc się do mojej osoby. I nie jest to pierwszy raz. Nie wiem czy jest to zemsta, rozgoryczenie czy też inne złe emocje, które drzemią w Panu radnym. Pan radny coraz częściej stawia pewną tezę, a później na siłę próbuje ją obronić i jeszcze przy tym wszystkim zarzuca mi niewiedzę oraz przedstawia moją osobę jako niewiarygodną. Radnego poruszył mój wczorajszy wpis, że burmistrza zatrudnia Rada. Jeżeli przed postawieniem mi zarzutu Pan radny poszukałby trochę w przepisach, na pewno znalazłby zapis ustawy o pracownikach samorządowych mówiący: 

czynności z zakresu prawa pracy wobec wójta (burmistrza, prezydenta miasta), związane z nawiązaniem i rozwiązaniem stosunku pracy, wykonuje przewodniczący rady gminy, a pozostałe czynności – wyznaczona przez wójta (burmistrza, prezydenta miasta) osoba zastępująca lub sekretarz gminy, z tym że wynagrodzenie wójta ustala rada gminy, w drodze uchwały. A moja wypowiedź nie była niczym innym niż odniesieniem do tego zapisu oraz czynności, które wykonałam zaraz po wyborze na przewodniczącą Rady, zarówno w stosunku do obecnej Pani burmistrz jak i ustępującej.

Trudno jest mi się odnieść, co radny miał na myśli pisząc, że rozmowa przez sekretarkę czy pisane karteczek kiedyś tak się musiała skończyć.

Co do nieobecności burmistrza lub jego przedstawicieli na poniedziałkowej komisji wyraziłam swoje zdanie zarówno na samej komisji jak i na sesji. Powtórzę tylko jeszcze raz, że w dzień, w którym miała odbyć się komisja byłam w urzędzie, Pani burmistrz mnie widziała i nic nie wspomniała o tym, że nikt nie raczy do nas dotrzeć na godzinę 17.00. Czyli godzinę, którą ustaliłam z Panem radnym Markiem Kułakowskim, po jego telefonie informującym mnie, że z powodu braku kworum czwartkowe posiedzenie komisji nie odbyło się.

Czytając i słuchając wypowiedzi Pana radnego, które w żaden sposób nie korelują z tym co z nim ustaliłam, odnoszę wrażenie, że wszystkie zdarzenia począwszy od czwartkowego posiedzenia komisji, a skończywszy na wczorajszej sesji i ukazujących się po niej różnego rodzaju artykułach i wpisach, i kierując się przy tym jego tokiem myślenia, powinnam stwierdzić, że ostanie wydarzenia nie były przypadkowe, a miały na celu przedstawić mnie w złym świetle.

Nigdy nie przypuszczałam, że kiedykolwiek będę musiała reagować w taki sposób, w stosunku do radnego, będąc przewodniczącą.