Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Get Adobe Flash player
491198
DzisiajDzisiaj162
RazemRazem491198


Friday, 25, maj 2018

Złe zakończenie starego. Tym większa nadzieja na lepszy Nowy Rok

30 grudnia 2017 r.

W ostatnim czasie często słyszę o braku mojej współpracy z Panią burmistrz. Zarzuty te padają właśnie ze strony burmistrza i niektórych radnych. Jednak od pewnego czasu oskarżenia te stawiane są publicznie i tylko pod moim adresem, jakbym to ja sama była dla siebie partnerem. A przecież, żeby mówić o współpracy potrzeba co najmniej dwóch stron, które solidarnie powinny brać odpowiedzialność za to, co robią. Nie bez przypadku podejmuję ten temat, ponieważ nieustanne zarzuty kierowane w moim kierunku przez niektóre środowiska nie są już tylko uwagami, a stały się wręcz oskarżeniami pod moim adresem.

W sieci można znaleźć relację z ostatniego spotkania, jakie odbyło się z radnymi w sali OSP w sprawie komunikacji miejskiej oraz dopłat do kotłów grzewczych. Nawet mało wytrawny obserwator zauważy, że dyskusja, rozmowa czy jakakolwiek inna forma komunikacji słownej z burmistrzem jest niezwykle utrudniona, a czasami wręcz niemożliwa z kilku powodów. Po pierwsze, Pani burmistrz często przerywa wszystkim, którzy zabierają głos, szczególnie, gdy nie jest to po jej myśli. Po drugie, próbuje swoich rozmówców przekrzykiwać, co wprowadza dodatkowy dyskomfort, chaos oraz zagęszcza atmosferę. Po trzecie, nie słucha, co do niej się mówi. Po czwarte, wie wszystko najlepiej. Po piąte, przekręca fakty wprowadzając opinię publiczną w błąd, choćby z tym, że radni się nie interesują. Po szóste wreszcie, prawie zawsze, gdy zadzieje się coś złego próbuje przerzucić odpowiedzialność na innych. Do tego doszła jeszcze pogardliwa pewność siebie. Jest to bardzo przykre, ale takie są niestety fakty. Czy myślą Państwo, że dyskusja w cztery oczy lub w mniejszym gronie rozmówców na tematy bardziej ważne i wrażliwe niż życie sąsiadki przebiega w innej, bardziej miłej atmosferze przy kawie i herbatnikach? Otóż nie. Rozmowa, w której władza staje się stroną dominującą, mającą duże mniemanie o sobie, niezważającą na fakt, że pozostali rozmówcy są zaproszonymi gośćmi, jest bardzo trudna i w zasadzie nie prowadzi do niczego. Żeby móc rozmawiać, dyskutować omawiać różne zagadnienia we wzajemnym poszanowaniu to trzeba przede wszystkim umieć słuchać, a nie wymądrzać się, przekrzykiwać rozmówców, obrażać ich i przekręcać fakty. Kilka razy zdarzało mi się przedstawiać pewne propozycje Pani burmistrz. To, że nie zostałam często nawet przywitana, czy to, że musiałam mówić na stojąco, bo nawet nie zaproponowano mi żebym usiadła, to jest najmniej ważne. Jednak mówienie do osoby, która w tym czasie zajęta jest podpisywaniem przyjętych na dziennik pism jest objawem pełnego lekceważenia swojego rozmówcy, którego słowa trafiają w próżnię. Bo do dzisiaj nie wiem czy Pani burmistrz mnie w takich sytuacjach nawet słuchała. Oczywiście można pewne zachowania zignorować i się nie przejmować, co też często dotychczas czyniłam. Ale czy w nieskończoność powinnam milczeć, zwłaszcza wtedy, kiedy pod moim adresem padają, nie pierwszy zresztą raz, oszczercze oskarżenia o brak współpracy i zainteresowania sprawami gminy? Nie jest podobno godne zamieszczanie przeze mnie artykułów dotyczących spraw gminy, ale godne za to jest zamieszczanie oficjalnych oświadczeń organu władzy samorządowej, w których oskarża się mnie i innych radnych o działania wbrew mieszkańcom i działaniu na ich szkodę. Takie podwójne standardy miały zostać wyeliminowane z naszej przestrzeni, ale niestety dalej funkcjonują i to ze zdwojoną siłą. Zakrzyczeć, poniżyć i oczernić, jest to bez wątpienia w wielu przypadkach dobry sposób, żeby człowieka zniechęcić do wszystkiego. Tylko czy godny?

Mimo pewnego dyskomfortu związanego z nieustannymi próbami poniżenia mnie, nie zniechęcam się. Staram się uczestniczyć niemal we wszystkich spotkaniach i rozmowach, na które jestem zapraszana. Problem polega na tym, że o spotkaniach, na które nie dostaję bezpośredniego zaproszenia, tylko przekazywane są one na ręce Pani burmistrz, lub o podjętych strategicznych dla gminy działaniach, nie jestem informowana. Oczywiście zdaniem Pani burmistrz sama powinnam dopytywać o spotkania, działania itd. Trudno jednak jest mi się odnieść do tak absurdalnych argumentów, które zostały użyte, aby mnie zdyskredytować i poniżyć, szczególnie mając w pamięci, jak kiedyś w jednej z rozmów na moje propozycje Pani burmistrz zwróciła mi stanowczo uwagę, żebym zajęła się swoimi sprawami i nie wchodziła w jej kompetencje. My wiemy co mamy robić… - usłyszałam. Zdaję sobie sprawę, że ze strony Pani burmistrz jest to działanie zamierzone i celowe, o czym niejednokrotnie się przekonałam. Choćby wtedy, gdzie będąc w gronie radnych, Pani burmistrz pokazywała w mojej obecności wybranym osobom dokumenty czy pisma całkowicie ignorując moją obecność. I co w takiej sytuacji powinnam zrobić? Zawsze w takich sytuacjach staram się zachować kulturalnie, co zdaniem niektórych jest czasami mało skuteczne. Jednak uważam, że pokazywanie braku kultury i ogłady oraz wyrażanie braku szacunku w ostatecznym rozrachunku nie jest właściwym narzędziem w kontaktach między ludźmi, i dotyczy to także kontaktów z politykami. Bo wcześniej czy później wszyscy przestaniemy pełnić swoje funkcje i dalej będziemy sąsiadami czy tego chcemy czy nie. I choćby dlatego jest mi niezmiernie przykro, że muszę pisać o takich rzeczach. Zawsze w takich sytuacjach mam wrażenie, że sama poddaję się narzuconej retoryce nienawiści i pogardy. Jednak nieustanne milczenie i bezkrytyczne przyjmowanie oszczerstw i kłamstw kierowanych pod moim adresem ma swoje granice, które wczoraj zdecydowanie zostały przekroczone, czego wyraz dałam zarówno we wczorajszej publikacji obnażającej kłamstwo, jak i w dzisiejszym artykule, będącym pokłosiem wczorajszego spotkania. Liczę się też z tym, że nasilające się ostatnio próby zdyskredytowania mnie jak i członków mojej rodziny nie są dziełem przypadku i będą się nasilać. Nawet, a przede wszystkim ze strony środowiska, które współtworzyłam i które uzyskało nasze wsparcie wtedy kiedy było ono niezbędne.

Kończy się stary rok. Niebawem wejdziemy w Nowy Rok 2018, pełni nadziei i wiary w lepszy czas. Szczerze wierzę w lepsze jutro, które obfitować będzie w większości w dobre nowiny i prawdziwą współpracę, która da satysfakcję nam wszystkim. Współpracę bez kłamstw.

Przykra sprawa

29 grudnia 2017 r.

W dniu 22 grudnia dostałam zaproszenie od Pani burmistrz na spotkanie, które odbyło się dzisiaj o godzinie 14.00  w sali OSP. Z powodu obowiązków służbowych spóźniłam się około 10 do 15 minut i nie mogłam uczestniczyć w jego otwarciu. Po przyjściu do domu i obejrzeniu relacji ze spotkania zaniemówiłam, gdy usłyszałam, że jako zaproszony gość, pod moją nieobecność, zostałam w mowie przywitalnej pomówiona i oskarżona przez Panią burmistrz, która okłamała zgromadzonych na sali radnych i zaproszonych gości twierdząc, że musiała sama zorganizować spotkanie, bo przewodnicząca rady nie chciała zwołać połączonych komisji.

Jest to wierutne kłamstwo, nie pierwsze zresztą, które pod moim adresem zostało wypowiedziane przez osobę, która choćby ze względu na piastowane stanowisko powinna przynajmniej na czas sprawowania urzędu wyzbyć się złych nawyków.

Fakty są takie, że w dniu 22 grudnia otrzymałam telefon z sekretariatu z informacją, że wpłynął od Pani burmistrz wniosek o zwołanie sesji nadzwyczajnej. Pani sekretarka przekazała mi także prośbę Pani burmistrz, abym zwołała połączone komisje  Rady na godzinę przed sesją. Odpowiedziałam, że nie ma żadnego problemu, ale wyjaśniłam, że choć dotychczas komisje łączone w większości przypadków zwoływałam osobiście, to zgodnie z przyjętym powszechnie zwyczajem komisje takie powinny być zwoływane przez przewodniczących komisji.  Poprosiłam zatem Panią sekretarkę, aby skontaktowała się z przewodniczącymi komisji i ich poinformowała o prośbie Pani burmistrz i poprosiła także w moim imieniu, aby zwołali komisje połączone. Zaznaczyłam przy tym, że gdyby był jakiś problem, to ja tą komisje połączoną zwołam, tym bardziej, że właśnie przygotowywałam się do wyjścia do urzędu. Będąc w urzędzie w celu podpisania stosownych zawiadomień o sesji, dowiedziałam się, że Pani burmistrz zdecydowała, że sama zaprosi radnych na spotkanie.

Dzisiaj zostałam oskarżona o to, że nie chciałam przychylić się do prośby burmistrza, co jest informacją nieprawdziwą.

Nie jest to pierwszy raz, kiedy moje decyzje związane z funkcjonowaniem Rady Miejskiej są podważane i negowane przez Panią burmistrz, która nieustannie powtarza o dobrej woli i chęci współpracy, a równolegle próbuje dyktować innym, co powinni robić i w jaki sposób, zapominając, że ma swoje obowiązki, na których powinna skupić swoją uwagę.

Transport zbiorowy

28 grudnia 2017 r.

Fotografia - Gmina Rędziny

Autobusy kursują jak chcą, mieszkańcy marzną i spóźniają się do pracy, ja odbieram dziesiątki telefonów od poirytowanych pasażerów, którzy często nie przebierając w słowach wyrażają swoje oburzenie, a my, Radni Rady Miejskiej w dniu jutrzejszym na wniosek Pani burmistrz podejmować będziemy uchwałę w sprawie zasadności organizacji gminnych przewozów pasażerskich w publicznym transporcie zbiorowym.

To jakiś primaaprilisowy żart, usłyszałam od jednego z mieszkańców. Niestety to nie żart. To tylko obraz naszej blachowniańskiej rzeczywistości.

W treści projektu uchwały, który został nam przesłany w §1 zapisano:

„Wyraża się wolę organizacji przez Gminę Blachownia przewozów o charakterze użyteczności publicznej w gminnych przewozach pasażerskich w transporcie drogowym”.

 Zgodnie natomiast z zapisami w §2:

„Ustalenie linii komunikacyjnych na których planowane będzie wykonywanie przewozów, o których mowa w §1, dokonuje się na podstawie oceny i prognozy potrzeb przewozowych lokalnej społeczności, a także uwzględniając konieczność zapewnienia dzieciom i młodzieży realizacji obowiązku szkolnego lub obowiązku nauki.

Wykonanie uchwały ma zostać powierzone Burmistrzowi Blachowni.

W uzasadnieniu uchwały czytamy, że w związku z zakłóceniami w funkcjonowaniu transportu lokalnego na terenie Gminy Blachownia uzasadnione jest podjęcie uchwały w sprawie wyboru nowego przewoźnika i ustalenie nowych zasad w funkcjonowaniu nowego przewoźnika.

Czy to oznacza, że Pani burmistrz wreszcie obudziła się z letargu. Co takiego się wydarzyło, że po setkach skarg mieszkańców, po licznych zapytaniach radnych, po wielu deklaracjach Burmistrza, że problemem się zajmie, na kilka dni przed zakończeniem umowy z obecnym przewoźnikiem radni mają podjąć uchwałę w sprawie zasadności organizacji gminnych przewozów pasażerskich.  To, że coś się robi, to dobra wiadomość.

Zadać sobie jednak należy pytanie, czemu te zasady dotychczas nie zostały ustalone? Czemu nie podjęto konkretnych rozmów z innymi przewoźnikami? I czy w ogóle jakieś rozmowy prowadzono? Czemu radni oraz opinia publiczna nie jest informowana o ewentualnych czynnościach?  I wreszcie, co ta uchwała wnosi? Czy jej podjęcie ma na celu zakomunikowanie społeczeństwu, że Rada Miejska wyraża wolę organizacji przez Gminę Blachownia przewozów o charakterze użyteczności publicznej w gminnych przewozach pasażerskich w transporcie drogowym.

Uchwała, która w swym założeniu ma zapewne pomóc w rozwiązaniu problemu transportu publicznego jest przede wszystkim spóźniona o kilka, jak nie kilkanaście miesięcy. Choć w uzasadnieniu jest mowa o konieczności wyboru nowego przewoźnika i ustaleniu nowych zasad jego funkcjonowania, moim zdaniem nie zobowiązuje ona Burmistrza Blachowni do wykonania tych zadań. Nie określa też terminu, w jakim ma to zostać wykonane. W uchwale mowa jest tylko w jaki sposób, na jakich zasadach należy ustalać linie komunikacyjne.

Nie ma natomiast zobowiązania Burmistrza Blachowni, aby ustalił te linie komunikacyjne. Czy zatem dzisiaj, gdy wszystko się wali my będziemy ustalać linie komunikacyjne? Będziemy dokonywać ocen, prognoz i organizować konsultacje społeczne?

Czemu zatem ta uchwała ma tak naprawdę służyć? Czy nie jest to przypadkiem próba przykrycia wielomiesięcznych, żeby nie powiedzieć kilkuletnich zaniedbań ze strony burmistrza w zakresie prawidłowej organizacji przewozów na terenie naszej Gminy? Czy może jest to próba podzielenia się współodpowiedzialnością z Radą Miejską za brak zdecydowanych działań?  Jeżeli ta uchwała jest taka niezbędna do tego, aby Pani burmistrz podjęła czynności w tym zakresie, to, czemu podejmujemy ją teraz, a nie kilka czy kilkanaście miesięcy temu, kiedy problemy związane z przewoźnikiem zaczęły się nawarstwiać? Dzisiaj, kiedy mamy do czynienia z katastrofą i nie wiemy nawet czy 1 stycznia przewoźnik dalej będzie świadczył usługi i czy nawet, jeżeli zostanie podpisany aneks autobusy wyjadą na trasy, my podejmujemy uchwałę i to w trybie nadzwyczajnym.

Czy zatem jak otrzymam kolejny telefon od zdenerwowanego mieszkańca, który marznąc czeka na cud powinnam mu powiedzieć, żeby się nie martwił, bo właśnie podjęliśmy uchwałę, w której wyraziliśmy wolę organizacji przez Gminę Blachownia przewozów o charakterze użyteczności publicznej (…)

Lecz nie jest mi do śmiechu, kiedy pomyślę o tych, którzy od transportu publicznego są zależni, a szczególnie dzieci, które codziennie dojeżdżają do szkoły, także zimą.

Zatem jeżeli problem nie zostanie niezwłocznie rozwiązany, spodziewajmy się Pani burmistrz oraz Panie i Panowie radni, że mieszkańcy zaczną do nas dzwonić nie z prośbą, ale żądaniem, abyśmy ich wozili swoimi prywatnymi autami. I co gorsza, będą mieli rację.

Na ostatniej sesji zadałam pytanie Pani burmistrz, nie pierwszy zresztą raz, czy podjęte zostały jakieś kroki w sprawie transportu, czy są już podjęte jakieś decyzje. Odpowiedzi nie uzyskałam, bo nie dałam Pani burmistrz pytania na piśmie. Dziś niestety wszystko wskazuje na to, że Pani burmistrz nie wiedziała co odpowiedzieć.

Myślę, że najwyższy czas zacząć stopniować i oddzielać rzeczy ważne i ważniejsze, a transport zbiorowy należy bez wątpienia do grupy rzeczy najważniejszych.

ŻYCZENIA BOŻONARODZENIOWE

 

W tym pięknym czasie przeżywania rocznicy Narodzenia Pańskiego, życzę wszystkim wspaniałych, pięknych, pełnych miłości, dobroci, a przede wszystkim błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia.

Życzę nam wszystkim, abyśmy w czasie świąt nabrali dużo pozytywnej energii, która pozwoli nam przeżyć ten zbliżający się Nowy Rok w szczęściu i radości.

Edyta Mandryk

ZAPROSZENIE NA SESJĘ

18 grudnia 2017 r.

Uprzejmie zawiadamiam, że we wtorek  19 grudnia br. o godz. 15.00 w sali konferencyjnej Ochotniczej Straży Pożarnej w Blachowni przy Placu Wolności 2 odbędzie się XLVIII Sesja Rady Miejskiej w Blachowni. 

Proponowany porządek obrad: