Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Get Adobe Flash player
523888
DzisiajDzisiaj116
RazemRazem523888
Wednesday, 14, listopad 2018

Aktualności

Naturalnie, naturalnie …

7 września 2018 r.

W miniony  wtorek miałam przyjemność uczestniczyć w debacie poświęconej badaniu oczekiwań środowiska lokalnego wobec szkół i przedszkoli w naszej gminie. Debata zorganizowana była w ramach projektu „VULCAN kompetencji w Śląskich samorządach”, dofinansowanego ze środków Unii Europejskiej w ramach Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój, w którym uczestniczy Gmina Blachownia wraz z innymi samorządami. Celem projektu jest opracowanie planu podniesienia jakości edukacji w Gminie Blachownia, wsparcie szkół i przedszkoli Gminy Blachownia w podniesieniu jakości kształcenia oraz podniesienie kompetencji kluczowych dzieci i uczniów uczęszczających do szkół i przedszkoli w Gminie Blachownia.

Była to pierwsza  debata na temat oświaty zorganizowana w naszej gminie na przestrzeni kilku ostatnich lat. Wysokie zainteresowanie ze strony nauczycieli, rodziców, ale także uczniów pokazało,  że temat oświaty jest bliski wszystkim i nie przechodzimy obok niego obojętnie. Choć debata była poświęcona przyszłości i zapewne przyniesie swoje owoce w następnych latach, to głosy niektórych uczestników dobitnie przypomniały nam wszystkim, a szczególnie samorządowcom, że wiele spraw dotyczących oświaty w naszej gminie nie jest rozwiązanych.

Ponieważ jednak debata całkowicie podporządkowana była stworzeniu strategii rozwoju edukacji w przyszłości,  nie było w niej miejsca na sprawy bieżące. Niestety takie podejście pokazało, że dialog na temat spraw trudnych praktycznie nie istnieje.

Jesteśmy obecnie na etapie reformy szkolnictwa, której głównym celem była likwidacja gimnazjów. Powstały ośmioklasowe podstawówki.  Tak drastyczne zmiany są bez wątpienia bardzo trudnym czasem zarówno dla uczniów, rodziców jak i nauczycieli, szczególnie tych z likwidowanych gimnazjów.  Co gorsza, po ponad roku od wprowadzenia reformy wielu pracowników oświaty w przewidzianych do likwidacji szkołach nadal jest niepewna swojej przyszłości. Nauczyciele są niepewni pracy, rodzice martwią się o edukację swoich pociech, a uczniowie wydają się być swego rodzaju królikami doświadczalnymi  całego procesu zmian. Do tego wszystkiego okazało się, że władze naszej gminy nie mają pomysłu co zrobić z budynkiem gimnazjum po opuszczeniu jego murów przez ostatni rocznik gimnazjalistów, choć od dawna wiadomo, że ten dzień wreszcie nadejdzie. Z drugiej strony nie jest tajemnicą, że w wyniku utworzenia dodatkowych klas w Szkole Podstawowej Nr 1  w jej murach panuje coraz większy tłok, który wzbudza uzasadniony niepokój i niezadowolenie rodziców i uczniów szkoły podstawowej, kiedy nie jest wykluczone, że będzie trzeba wprowadzić w szkole tryb zmianowy.

Jednak baczny obserwator oraz uczestnik, życia publicznego wie, że problemy te nie powstały dzisiaj i praktycznie od samego początku, kiedy podjęta została decyzja o likwidacji gimnazjów, były do przewidzenia i zidentyfikowania. Rozumiem, że samorządy zostały postawione przed faktem dokonanym, ale w żaden sposób nie zwalnia ich to od podjęcia działań minimalizujących uciążliwości i dotyczy to także naszej gminy.

Dzisiaj jak powietrza potrzebna nam jest otwarta dyskusja na temat nie tylko przyszłości oświaty w naszej gminie, ale przede wszystkich bieżących jej problemów.  Niestety czas w tym zakresie działa na naszą niekorzyść i odbijanie dzisiaj piłeczki w kierunku rodziców i nauczycieli proponując im środy w gabinecie burmistrza, jako lekarstwo i najlepszy środek do rozwiązania problemów oświaty, jest trudne do skomentowania. Wystarczająco dużo czasu zostało już roztrwonione na czekanie, aż problemy rozwiążą się same.

Bo czy zza biurka da się skutecznie zdiagnozować wszystkie potrzeby społeczne i szybko reagować na zmiany? Moim zdaniem jest to nierealne. Żeby rozwiązywać realne problemy ludzi, także w zakresie oświaty, trzeba do nich wyjść i ich wysłuchać. Trzeba traktować ich jak partnerów, a nie petentów. Trzeba skorzystać z doświadczenia tych, którzy mają większą wiedzę oraz znają i doskonale widzą problemy, a co najważniejsze mają swoje przemyślenia i propozycje jak je rozwiązać. Mają też oczekiwania i propozycje jak powinna wyglądać edukacja w XXI wieku. Problem w tym, że od prawie dwudziestu lat żyjemy w XXI wieku i być może wreszcie nadszedł ten czas. Nieustanne czekanie na uwagi i pomysły mieszkańców w swoim gabinecie jeden dzień w tygodniu, doprowadza właśnie do takich sytuacji, w których po kilku latach okazuje się, że władza nie ma wizji oraz planu na rozwiązanie podstawowych i realnych problemów oświaty w gminie. Ani slajdy, ani otwarte środy, ani żadna inna tego typu propaganda z  przewodnim słowem „ Naturalnie” tych czy innych problemów nie rozwiąże. Naturalnie ludzie chcą zmian i ciągłego udoskonalania oświaty i edukacji. Ale chcą też stabilizacji. A czekanie, że problemy rozwiążą się same jest działaniem naiwnym i obliczonym na przeczekanie. Bo problemy nie rozwiążą się same. One, co najwyżej mogą się nawarstwić i doprowadzić do nieodwracalnych w skutkach zmian. A nikt chyba nie chce, aby zaniedbania występowały w tak ważnej dziedzinie naszego życia jak edukacja.

Dla mnie wtorkowa debata na temat oświaty przyniosła wiele korzyści i wzbudziła zapewne w wielu z nas nadzieję. Nadzieję na zmianę mentalną w  podejściu do problemu edukacji przez władze gminy. Dała nadzieję, że w  zmianach na lepsze, aktywnymi uczestnikami będą także nauczyciele, rodzice i uczniowie, a nie tylko urzędnicy. Bo debata wyzwoliła wśród jej uczestników wiele pomysłów i inicjatyw, które zapewne posłużą do nakreślenia głównych kierunków przyszłości. Ale przede wszystkim, mam przynajmniej taką nadzieję, dała impuls do publicznej debaty nad sprawami oświaty, które w naszej gminie wymagają natychmiastowego załatwienia tu i teraz.