Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Get Adobe Flash player
582822
DzisiajDzisiaj146
RazemRazem582822


Monday, 14, październik 2019

Starosta?- Nie taki ... straszny jak go opisują

W dniu 21 września miałam przyjemność uczestniczyć w spotkaniu z Panem Starostą Częstochowskim Andrzejem Kwapiszem.

W spotkaniu poza mną uczestniczyli także radni: Krzysztof Imiołek, Andrzej Cierpiał, Marek Kułakowski oraz Wacław Matuszewski.

Spotkanie odbyło się z inicjatywy radnych Blachowni, a jego głównym tematem był wykonywany obecnie remont jazu oraz plany związane z oczyszczeniem zbiornika wodnego. Jak zapewne wiemy w ostatnich dniach szczególnie gorącym tematem jest sprawa oczyszczenia stawu. Bezustannie jestem pytana przez mieszkańców Blachowni i nie tylko czy staw będzie czyszczony, kiedy będzie czyszczony, czy to prawda, że nie będzie czyszczony i wiele, wiele innych pytań dotyczących naszego zbiornika kierowanych jest bezustannie do mnie i moich kolegów.

Często też jestem pytana dlaczego Pan Starosta nie chce wyczyścić stawu i pozostaje głuchy na żądania mieszkańców wyrażone min. w piśmie wystosowanym przez Panią Burmistrz w ich imieniu i z ich poparciem. Zainteresowanie mieszkańców w tym względzie jest zatem ogromne.

Ponieważ tak naprawdę skazani jesteśmy tylko na informacje z prasy w tym "Wiadomości z ratusza" oraz relacje Pani Burmistrz, gdyż urzędnicy mają zabronione się wypowiadać na ten i inne tematy, poszłam na spotkanie pełna nadziei, że dowiem się czegoś więcej.

Wyznam, że przed spotkaniem miałam pewne obawy związane z osobą Pana Starosty, a dokładnie mówiąc, jak nas przyjmie.

Spowodowane to było między innymi wypowiedzią Pana Przewodniczącego Rady Miejskiej w Blachowni, który na ostatniej sesji wyraził opinię, że on i Pani Burmistrz zostali nieładnie potraktowani przez Starostę nie precyzując przy tym dokładnie o co chodziło. Generalnie stwierdził, że współpraca ze starostwem nie układa się dobrze czemu nie zaprzeczyła Pani Burmistrz.

Jednak moje obawy zostały bardzo szybko rozwiane na samym początku spotkania.

Pan Starosta okazał się osobą niezwykle miłą i sympatyczną. Odniosłam wrażenie, że jest bardzo zadowolony ze spotkania z nami. Starał się nam przedstawić całą sytuację w sposób rzeczowy i kompleksowy. Posiłkował się przy tym wielokrotnie opinią i radą swoich pracowników odpowiedzialnych za gospodarkę wodną oraz ochronę środowiska, którzy wyjaśnili nam wiele spraw.

Najważniejsze jest to, że remont zbiornika nie jest operacją prostą jakby się to mogło wielu wydawać. Taka inwestycja wymaga wielu uzgodnień oraz ekspertyz. Potrzebne są na nią duże pieniądze, które należy pozyskać z zewnątrz.

I wreszcie co jest chyba najważniejsze, potrzebna jest współpraca wszystkich zainteresowanych, czyli Burmistrza Blachowni, Starosty Częstochowskiego oraz Wojewody Śląskiego. Wyjaśnił, że indywidualne działania do niczego nie doprowadzą, a tylko mogą zaszkodzić sprawie. Pan Starosta był także bardzo zniesmaczony nagonką w prasie na jego osobę, jakoby to on był przeciwnikiem oczyszczeniu stawu. Zapewnił z całą stanowczością, że tak nie jest.

Mam nadzieję, że władze naszego miasta zaczną wreszcie prowadzić konstruktywne działania zmierzające do jak najszybszego rozwiązania problemu zbiornika wodnego całościowo i kompleksowo.

Oczyszczenie stawu, to tylko część zadania jakie przed nami stoi. Równie ważne jest rozwiązanie problemu gospodarki ściekowej w zlewni rzeki Stradomki. Bez tego można czyścić staw w nieskończoność i tak to nic nie da. Niestety jest to działanie drogie i mało efektowne wizualnie, przez co trudno wytłumaczalne wyborcom.

Reasumując:

Pan Starosta wbrew powszechnym opiniom jest chętny i otwarty na partnerską współpracę w sprawie oczyszczenia zbiornika wodnego w Blachowni i nie tylko.  Jednak ta współpraca musi być partnerska bo tylko to gwarantuje sukces.

 

 

 

Wnioski do budżetu na 2012 rok

Do dnia 30 września br. można składać wnioski, propozycje do przyszłorocznego budżetu naszego miasta. Jeśli macie Państwo ciekawy pomysł, miejsce wymagające modernizacji, zapraszam do kontaktu ze mną.

 

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

Wybrane pozycje może znajdą się w przyszłorocznym budżecie Blachowni. Musimy próbować. Czekam na propozycje. Pozdrawiam, Edyta Mandryk.

 

Żart czy ignorancja

Po raz kolejny czytając odpowiedź na złożoną interpelację miałam chwilę zwątpienia w sens stosowania tego typu środka.

W dniu 21 lipca 2011r złożyłam interpelację  dotyczącą niszczenia drzew i krzewów przy koszeniu traw. Sprawa wydawała mi się na tyle poważna, że uznałam, iż należy ją zasygnalizować.

Treść mojej interpelacji była następująca:

"Proszę o zwrócenie uwagi osobom koszącym trawę kosami spalinowymi, aby przy okazji nie niszczyli drzew i krzewów. Zauważyłam, że niemal wszystkie drzewa zasadzone w ramach usuwania skutków trąby powietrznej są kaleczone przez żyłki kos. Takie traktowanie drzew spowoduje, że będą one nieustannie chorować, a w konsekwencji doprowadzi do ich zniszczenia..."

Tylko i wyłącznie prośba, nic więcej.

 

W miesiącu wrześniu otrzymałam upragnioną odpowiedź, której treść przedstawiam poniżej.

Po przeczytaniu pisma doszłam do wniosku, że osoba która odpowiedziała na interpelację wcale w parku nie była. Uszkodzenia na drzewach widać i to na niemal wszystkich drzewach!

 

Zniesmaczona arogancją urzędniczą, napisałam kolejną interpelację, tym razem załączając zdjęcia.

(Artykuł ze zdjęciami umieściłam w aktualnościach, w dniu 04 września 2011 r.)

 

Dzisiaj otrzymałam odpowiedź:

O co w tym wszystkim chodzi, pytam?

Są wreszcie uszkodzenia spowodowane przez żyłki kos spalinowych, czy ich nie ma?

Czy Pani Burmistrz próbuje zrobić ze mnie głupka?

Najpierw dostałam odpowiedź, że nie stwierdzono bezpośredniej przyczyny uszkodzenia drzew i krzewów przez żyłki kos. Następnie po mojej kolejnej interpelacji przesłanej wraz ze zdjęciami odpisano mi, że uszkodzenia powstały, ale nie przy tegorocznym koszeniu, lecz w latach ubiegłych.

 

Jest mi bardzo przykro, że w tak prostej sprawie Pani Burmistrz udzielając odpowiedzi lekceważy mnie, a co za tym idzie również mieszkańców ośmieszając zarazem urząd, który piastuje.

 

Szokuje mnie brak zrozumienia, że każde takie działanie naraża naszą gminę na straty. Te drzewa trzeba było zakupić. Nikt nie posadził ich za darmo.

 

Dlaczego tak jest, że prawie każda interwencja radnego z naszej gminy zazwyczaj odbierana jest jako atak?

A, ja tylko prosiłam o zwrócenie uwagi osobom koszącym trawę kosami spalinowymi, aby nie niszczyli drzew i krzewów. I tylko tyle. Jednak zapewne ktoś poczuł się głęboko urażony tym, że śmiałam zwrócić mu uwagę.

 

 

Mieszkańcy walczą o staw

W czwartek do naszej miejscowości przyjechała telewizja SILESIA.  Mieszkańcy Blachowni wypowiadali się na temat brudnego zalewu i epidemii.

 

Proszą o oczyszczenie i pogłębienie zbiornika.

Sprawa, jak wiemy jest dość skomplikowana. Zbiornik należy do Skarbu Państwa. Starosta tylko nim zarządza. Powiat naruszyłby dyscyplinę finansową płacąc za "obcą" inwestycję.  Wstępne wyliczenia dot. pogłębienia zbiornika - kilkadziesiąt milionów złotych.

link: http://www.tvs.pl/36365,mieszkancy_blachowni_boja_sie_epidemii.html