Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Get Adobe Flash player
519877
DzisiajDzisiaj75
RazemRazem519877
Monday, 22, październik 2018

Aktualności

Degradacja Rady. Tak zmieniamy Blachownię.

17 maja 2018 r.

Zmieniamy Blachownię. Pod takim hasłem na naszych oczach zachodzą zmiany w otoczeniu. Inwestujemy miliony złotych, aby żyło nam się lepiej i przyjemniej. Rewitalizacja centrum Blachowni, zalewu oraz jego otoczenia stała się faktem. Niestety przy okazji tych zmian, które choć być może przez wielu krytykowane, są odzwierciedleniem tego, co w kampanii wyborczej było obiecywane. Oczywiście dzisiaj wielu próbuje zmarginalizować moją rolę i udział w wielu przedsięwzięciach, których zarówno byłam współtwórczynią lub czynnym uczestnikiem. Zresztą jestem jedną z wielu ludzi, których dzisiaj próbuje się wymazać z wielu rzeczy i przedstawić jako malkontentów, wiecznych opozycjonistów, tylko dlatego, że mają swoje zdanie i nie boją się go przedstawiać. Jak nie ma argumentów, to zaczynają się oskarżenia. To jednak jest niczym w porównaniu do tego, co zadziało się w zakresie instytucji władzy w naszej Gminie, a w szczególności mam tu na myśli Radę Miejską. Przez ponad 3 lata miałam przyjemność kierowania pracą Rady Miejskiej. Od samego początku starałam się, aby Rada Miejska była organem samodzielnym, współodpowiedzialnym za rządzenie gminą i niezależnym od władzy wykonawczej. Dążyłam do tego, aby Rada Miejska była partnerem dla burmistrza, a nie podmiotem, który ma podlegać jego władzy. Niestety moje wysiłki stały się powodem mojego odwołania, pod pretekstem braku współpracy.

Nie jest mi żal ani funkcji, ani wszystkiego tego, co było z nią związane.

Jednak dzisiaj z perspektywy czasu wydaje mi się, że działania polegające na degradacji Rady Miejskiej były zaplanowane i konsekwentnie realizowane przez ostatnie 3 lata. Zaczęło się od intryg, skłócania radnych, obśmiewania, a nie rzadko ich poniżania. Gdy mnie odwołano i na moje miejsce powołano Pana radnego Hreczańskiego myślałam, że cel degradacji Rady oraz jej zmarginalizowania został osiągnięty i gorzej być nie może.  Przykro to przyznać, ale myliłam się.

Wczoraj okazało się, że Burmistrz Blachowni pozbawiła radnych jedynego pomieszczenia jakie mieli do swojej dyspozycji i zrobione to zostało bez ich wiedzy. Wyjaśniam, że pokój radnych nie był miejscem do popijania kawy, ponieważ pokój kawowy znajduje się po drugiej stronie korytarza, ale miejscem, w którym spotykaliśmy się z mieszkańcami przychodzącymi w sprawach dla nich ważnych. Mieszkańcy, którzy przychodzą ze swoimi problemami w większości nie chcą, aby urzędnicy i inne postronne osoby słyszały z jakimi problemami przychodzą. Pokój radnych był wreszcie miejscem pracy, gdzie radni mieli możliwość zapoznać się z dokumentami czy spotkać się w celu omówienia ważnych spraw związanych z obowiązkami.

W czasie obecnej kadencji bez wiedzy i zapytania radnych o zdanie, małymi kroczkami zabierane były kolejne pomieszczenia stanowiące kiedyś Biuro Rady i będące do dyspozycji radnych. Biuro Rady de facto przestało istnieć, a z pokoju, który jeszcze został do dyspozycji radnych sukcesywnie wynoszone były wszystkie sprzęty jakie były do ich dyspozycji. Komputer, drukarka, papier, długopisy, a nawet czajnik i szklanki zostały zabrane już dawno. Moje prośby, które były kierowane, aby zostawić chociaż komputer zostawały bez echa. Na wszelki wypadek przynosiłam swój komputer. Kawy nie piłam to szklanki i czajnika nie musiałam ze sobą przynosić. Gorzej, gdy przychodzili mieszkańcy, gdyż niejednokrotnie czułam się niezręcznie nie proponując im nic do picia. Nawet woda była niedostępna.

Nigdy jednak nawet przez myśl mi nie przeszło, że dożyję czasów, gdzie przyjdzie mi przyjmować mieszkańców na korytarzu urzędu, bo w sutenerach miejsca dla Rady też nie ma. Nie wiem czy gdzieś w Polsce jest gmina, w której radni jak te przybłędy nie mają się gdzie podziać.

Szok, rozczarowanie, ale przede wszystkim wielka przykrość ogarnia człowieka z faktu, że tak traktuje się w naszej gminie radnych, tworzących organ władzy zwany Radą Miejską.

Wczoraj Pan Sekretarz zapewnił mnie, że wyjaśni sprawę i do mnie dzisiaj zadzwoni. Niestety telefonu się nie doczekałam, co jednak mnie zbytnio nie dziwi, ponieważ ignorowanie radnych stało się w naszej gminie standardem, który przychodzi z samej góry.

A co gorsza, wielu z moich kolegów i koleżanek taki stan rzeczy odpowiada.